Test roweru Romet Boreas 1

boreas kielce


Rower, który jeszcze kilka lat temu mógłby się wydawać dość dziwnym pomysłem. Typowa szosa z grubymi oponami i przystosowana do założenia stelaża pod sakwy, to dość odważny krok patrząc na rynek rowerowy. Gravel –  tak nazywa się typ rowerów przeznaczonych do jazdy głównie po szutrach i leśnych ścieżkach. Często jest mylony z rowerem przełajowym, który ma już sporą historię w kolarstwie.  Do mnie Gravel po raz pierwszy przemówił na targach Kielce Bike Expo w 2017 roku, kiedy zobaczyłem model  Romet  Boreas 1. Jak się sprawdza i dlaczego to właśnie ten rower trafił do mnie? Zapraszam do lektury.

Cena czyni cuda

Powyższy slang kojarzy się dość mocno z popularną szosową grupą zawodową, a w zasadzie z ich głównym sponsorem, ale i kolor tego roweru również bardzo mocno nawiązuje do tego zespołu. Oczywiście to tylko moje skojarzenie, ale samo hasło jest dość trafne. Bardzo tani produkt, który jest bardzo ciekawy jakościowo. Romet pokazuje, że można mieć wielozadaniowy rower dostępny cenowo dla każdego. Ale czy do wszystkiego?

Zdecydowanie nie. Chciałem kupić rower z myślą o jeździe w zimie, aby nie męczyć się w domu na trenażerze. Ponieważ produkcja została mocno opóźniona, to Boreas 1 trafił do mnie dopiero w połowie maja. Od tego momentu zaczął się test, który w większości odbywał się w dobrych warunkach pogodowych. Jednak w ostatnim czasie udało się pojeździć trochę więcej w błotnistym i mokrym terenie. Pierwsze wrażenie to mocno stłumiony rower szosowy. Mało dynamiczny na szosie, ale z drugiej strony bardzo wygodny. To bardzo ważne, żeby tego typu rower odpowiadał swojemu przeznaczeniu. W trenie natomiast potrafi bardzo agresywnie pokonywać zakręty i tłumić wszelkie nierówności. Umiarkowanie sztywny i przyjemny w prowadzeniu.

boreas park

Budowa i osprzęt

Rower został najprawdopodobniej zbudowany na bazie jednej z ram szosowego modelu Huragan. Jest bardzo wygodny i pozwala pokonywać odległości po ok. 100 km bez większego zmęczenia. Jedyny mankament jaki objawił się w pierwszej kolejności, to było nierówno ustawione fabrycznie tylne koło w widelcu. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że najprawdopodobniej brakuje ok. 1-2 mm pogłębionego uchwytu na zacisk koła względem drugiej strony. Przez to, koło układa się pod kątem i jest lekko bliżej prawej strony widełek. Jesteśmy przy tyle, więc chyba tutaj należy przejść do mechanicznych hamulców Sram BB5 (Boreas 2 ma już hydrauliczne) w jakie został wyposażony ten model. Są bardzo bardzo głośne i mają średnią siłę hamowania szczególnie właśnie z tyłu. Wystarczy trochę wody i 10,5kg rower ma problemy z gwałtownym zatrzymaniem, zwłaszcza z większej prędkości w terenie. Być może jest to kwestia założenia lepszych klocków, albo zmiany tarcz. Niemniej jednak po lekkim rozeznaniu się w temacie, okazało się, że ten typ po prostu tak ma.

Ponieważ Romet postawił na osprzęt firmy Sram, to tutaj cały napęd mamy oparty na modelu Apex 10 Speed. I ten ruch uważam za genialny. Nie każdy lubi bardzo agresywne działanie niczym skrzynia biegów w niemieckim samochodzie, ale tak właśnie to działa. Każdy bieg wchodzi twardo i zdecydowanie. Jedno kliknięcie to mocne wbicie, dwa kliknięcia to szybki powrót. Kalamkomanetka jest bardzo wygodna i dosyć mała. Świetnie leży w dłoni. Dlaczego piszę tylko o jednej? Bo to napęd 1x10 i chyba nie można było lepiej tego zestawić. No może 1x11 :) Z przodu mamy korbę w rozmiarze 40T, a z tyłu natomiast jest kaseta 11-32. W trenie sprawdza się bardzo dobrze i nie ma problemu z brakiem przełożeń. W grząskim piachu radzi sobie świetnie i bardzo szybko można dobrać odpowiednie przełożenie. Nie byłbym sobą i nie wypróbowałbym tego roweru na szosie jadąc w małym peletonie. Niejednokrotnie rower potrafił osiągnąć ponad 40km/h, ale jednak ilość siły włożonej w taką prędkość jest niewspółmierna do efektu. Zdecydowanie nie jest to rower do szybkiej jazdy na szosie i osprzęt również jest stworzony do innych zadań.

Teren vs. Teren

Opony w tym rowerze są bardziej do lekkiego MTB niż przełaju i to zdecydowanie się czuje. Pierwszy wjazd w teren odkrył we mnie ogromną radość. Dlaczego? Po prostu jadąc szosą z prędkością ok. 30 km/h skręciłem na szutrową drogę bez żadnego zwalniania i nadal jechałem z taką samą prędkością. Ktoś powie, ale co w tym dziwnego, przecież każde podstawowe MTB to potrafi. Oczywiście, ale pozostając w pozycji roweru szosowego, to zupełnie inne uczucie. Masywny karbonowy widelec w połączeniu z grubą oponą Schwalbe G-One Bite 40C wybacza w terenie bardzo dużo. Koła Alexrims na maszynowych piastach Novatec’a radzą sobie dość dobrze. Ostatnio kolega jadący na full’u obok trochę się zdziwił, że na takim rowerze w terenie jedziemy dość szybko i wcale nie jest to trudne. A co z błotem, kamieniami i korzeniami w lesie? W sumie to nic. Na pewno będzie trochę trudności, ale i w błocie i w lekko kamienistym terenie da się przejechać. Na korzeniach trochę można się zdziwić jak pracuje rower bez zawieszenia, ale też w miarę płynnie udaje się pokonać takie przeszkody. Gravel zdecydowanie nie nadaje się na wyścigi przełajowe i dynamiczną zmianę kierunku. To bardziej czołg do jazdy w terenie niż szybki motocykl crossowy, którym można wariować. Próbowałem się zmierzyć z kolegami na rundzie przełajowej i jednak trochę poległem. Na pewno też brakuje mi umiejętności, ale sprzęt momentami wyraźnie się męczył i był ospały.

boreas las

Plusy i minusy

Romet stworzył rower, który daje dużo radości za stosunkowo niewielkie pieniądze. Ten model to wydatek rzędu 3199zł (podobno 3499 zł w sezonie 2019) i nie ma na rynku lepiej wyposażonego roweru tego typu. Bardzo wygodny i również bardzo ładny. Wiele osób pyta mnie co to za rower i często się dziwi, że właśnie nasz polski producent robi coś tak dobrego.

Po kilku miesiącach użytkowania, paru mniej lub bardziej spektakularnych wywrotkach i przejechanych ok. 2000km mogę powiedzieć coś więcej o wadach tego roweru. Główną wadą tego roweru jest bardzo delikatny lakier. Zupełnie nie odporny na zwykłe użytkowanie. Nie odpowiednie oparcie Boreasa może się skończyć naprawdę głębokim ubytkiem. Jak na rower terenowy, który często dostaje kamieniami od spodu w dolną rurę, to słabe rozwiązanie. Drugim bardzo denerwującym mankamentem jest brak części zamiennych. To jest bardziej skierowane w stronę producenta. Niestety miałem to nieszczęście, że uszkodziłem sobie lewą klamkę oraz lekko zgięła mi się kierownica od uderzenia i chciałem to wymienić. Klamek już nie ma (są obecnie nowe modele na 2019 rok, lekko się różniące), a kierownica jest w ogóle niedostępna. Romet produkuje tylko tyle ile potrzebuje na produkcję rowerów. Muszę również wspomnieć o zamontowanych w rowerze łożyskach sterowych. Po rozebraniu całości (po ok. 2 miesiącach od kupienia) okazało się, że są już trochę skorodowane i nie ma nawet grama smaru nigdzie. Sama dostępność roweru jest znikoma. Jeśli ktoś przypadkiem nie zatroszczył się o szybkie szperanie w internecie lub nie wykonał kilku telefonów, to w ciągu 2-3 tygodni od momentu pojawienia się w sprzedaży, rower był już niedostępny. Jakimś cudem mi się udało.

boreas deszcz

Podsumowanie

Naprawdę warto szukać tego roweru czy to jest Boreas 1 czy Aspre lub Boreas 2, bo te modele są do siebie zbliżone. Tutaj jest więcej informacji o modelach Gravelowych. Jeśli ktoś myśli również o wyprawach, to śmiało może przyjrzeć się tej opcji. W ramie jest miejsce na zamontowanie z tyłu stelaża pod sakwy (Boreas 2 nie ma takiej możliwości). Romet Boreas 1 to rower na pewno do swobodnego przemieszczania się po mieście, na szosie i w lekkim terenie. Pojedzie po polu i w lesie bez większych problemów. Nie ma zacięcia sportowego, ale potrafi pokonywać trudności dość dynamicznie, bez żadnych kompleksów w stosunku do droższych modeli innych producentów. Daje ogromną radość z jady i według mnie ładnie wygląda. Do tego jest naprawdę nieźle wyposażony w tym przedziale cenowym. Szczerze polecam wszystkim, którzy chcą mieć rower alternatywny do standardowej szosy, a także użytkownikom rowerów MTB. Będzie to dla Was coś nowego i wszechstronnego.

Instagram